Strony

piątek, 22 listopada 2013

Białe jest piękne



Biel ma czarodziejską moc. Sprawiła, że nawet wiktoriański dom stał się przestronny i pełen świeżości. I pomyśleć, że jego właściciele musieli najpierw obejrzeć romantyczną komedię.

Aby zrozumieć historię willi Gaynor i jej męża Jeremy’ego, trzeba obejrzeć „Lepiej późno niż później”. – To mój ulubiony film – wzdycha Gaynor. – I bynajmniej nie dlatego, że gra w nim kochany Jack Nicholson, ale ze względu na dom, w którym toczy się akcja. Jest niezwykły, ponadczasowy i elegancki. Kiedy go zobaczyłam, koniecznie chciałam mieć taki sam – zachwyca się. Nie tylko ona. Po premierze filmu na punkcie tej willi nad morzem, z ogromnymi oknami, tonącej w bieli, zwariowało tysiące Amerykanów. Pokazywały go magazyny wnętrzarskie, powstawały o nim telewizyjne reportaże.



Kolacje u Piotra
O szczęściu często decyduje przypadek. Tak stało się u Gaynor i Jeremy’ego. Oboje są właścicielami sklepu z pamiątkami w miasteczku Harrogate w północnej Anglii i mają mnóstwo znajomych z różnych stron świata.






Zaprzyjaźnili się między innymi z Piotrem, który od dziesięciu lat pracuje w Anglii. Często zapraszał ich do siebie na kolacje, częstował polskimi specjałami, a że mieszkał w apartamencie w przepięknym wiktoriańskim domu, wyjątkowo lubili te wspólne wieczory.

Aż któregoś razu Gaynor i Jeremy dowiedzieli się, że na parterze można wynająć mieszkanie z dwoma sypialniami. Cena była niewysoka, więc długo się nie namyślali, w końcu nawet kupili wymarzony apartament. Ale kiedy na świat przyszli ich dwaj synowie – Charles i Freddie (pierwszy, Henry, miał już wtedy kilka lat) – mieszkanie stało się za małe dla pięcioosobowej rodziny.

– Już mieliśmy przerabiać piwnicę, bo wyprowadzać się stąd nie chcieliśmy za żadne skarby, gdy okazało się, że możemy kupić apartament Piotra na górze. On akurat przenosił się do Londynu – wspomina Gaynor. Przed nami był jeszcze ogromny remont. Jednak już wtedy wiedzieliśmy, że nasz dom będzie jak ten z „Lepiej późno niż później”.

Z miłości do bieli

Tak jak w filmie pomalowali więc wszystko na biało. Kupili białe meble i dodatki. Gdzieniegdzie pojawiają się tylko brązowe antyki. – Kiedyś nie podobały mi się jasne kolory. Nie wyobrażałem sobie ich w domu, choć lubiłem oglądać je u innych – mówi Jeremy. – Ale żona mnie przekonała. Biel pięknie odbija światło, podkreśla przestronność i wysokość wnętrz – tłumaczy.

– Nasi przyjaciele nie mogli uwierzyć, że decydujemy się na biały dom, mając troje małych dzieci – dodaje Gaynor. – Ale to żaden problem. Pokrycia na kanapy i fotele są zdejmowane, więc łatwo je uprać. Ściany możemy myć, ponieważ pomalowaliśmy je wodoodpornymi farbami. Do zrobienia została nam jeszcze piwnica. Zamienimy ją w kino i salon gier. Pewnie też będą białe.

Oczywiście wszyscy ci, którzy wątpili w biel przy dzieciach teraz nie mogą się nadziwić. Dom wydaje się dwa razy większy niż w rzeczywistości, a ciężkie klasyczne meble o wiele lżejsze. Już zaczęli podglądać pomysły i nieśmiało zmieniać swoje mieszkania.

Milion dolarów, którego nie było

Znajomi Gaynor i Jeremy’ego mówią, że ich dom wygląda tak, jakby wydali na niego milion dolarów, tymczasem remont kosztował niewiele. Meble kupowali w pobliskich sklepach i na aukcjach. Były niedrogie, bo w tym czasie styl shabby chic (współczesne postarzane meble, często malowane) nie był w modzie.
– Bywało, że na tapicerkę wydawaliśmy więcej niż na sam fotel czy sofę – mówi właścicielka.

Meble są duże, bo tylko takie pasują do wysokich pokojów. Małe zginęłyby na takiej przestrzeni. – W tym domu duże jest piękne – śmieje się Jeremy. Stąd tyle tu ogromnych luster, pokaźnych konsoli, wysokich łóżek, obszernych kanap i szaf. – Lubię łączyć wszystko w pary – dodaje pani domu.

– Kiedy kupię jakiś fotel, zaraz nadarza się okazja, by kupić drugi, który będzie do niego pasował. Wystarczy, że pokryję je tą samą tkaniną, i już mam zgrany duet. Gaynor przynajmniej raz w miesiącu ogląda „Lepiej późno niż później”. Wciąż nie może nasycić się widokiem tamtej kuchni i jadalni.

Źródło: www.weranda.pl
Tłumaczenie: Renata Barańska
Tekst: Heather Dixon/Chilli Media/East News
Fotografie: Colin Poole/Chilli Media/East News

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz