Strony

piątek, 4 października 2013

Projektanci biorą się za design

Czyżby znudziły im się wybiegi..? Karl Lagerfeld architektem? Giorgio Armani projektantem i dekoratorem wnętrz? Donna Karan autorką kolekcji mebli?
Tak, tak – to nie pomyłka. Na świecie nastała moda na projektowe mariaże. Wielcy kreatorzy mody znudzeni wybiegami i modelkami postanowili zrobić krok dalej i zajęli się designem. Zaczęli tworzyć kolekcje w charakterystycznym dla siebie stylu, sygnując swoim nazwiskiem fotele, porcelanę czy stoły. I tak dwa światy, które od zawsze były sobie bliskie i w jakiś sposób się przenikały, teraz zaczęły wyraźnie na siebie nachodzić. 

 



DESIGN JEST TRENDY?
Mamy do czynienia z chwilowym trendem? A może to jeden z zabiegów marketingowych? Dlaczego projektanci mody odbierają chleb designerom? Jak wiadomo, kreatywność nie znosi ograniczeń, a już na pewno nie musi się z nimi liczyć ten, kto ma odpowiednią liczbę zer na koncie i znane nazwisko. Design zawsze był blisko mody i obie strony czerpały od siebie wzajemne inspiracje. Szlachetne i eleganckie tweedy, wełny i welury, z których szyto suknie i garnitury, służyły też jako tapicerki wytwornych sof czy foteli. Trudno było tego uniknąć – wyznacznikiem jednego i drugiego są przecież trendy obowiązujące w danym sezonie. Ale doczekaliśmy czasów, gdy nazwiska, które do tej pory pojawiały się wyłącznie na metkach swoich ubrań, firmują meble, wnętrza, czy nawet budynki. Wielbiciele ich talentu na pewno nie poczują się oszukani, czy oburzeni – raczej szczęśliwi. Gorzej z projektantami, którym tym sposobem przybywa kolejna konkurencja i to taka, z którą ciężko nawet walczyć.

Podstawowe pytanie jest następujące – czy ludzie, którzy do tej pory zajmowali się projektowaniem ubrań i obuwia, posiadają wystarczające umiejętności, by zaprojektować hotel czy kanapę? Jean Paul Gaultier, który zaprezentował światu jakiś czas temu meble stworzone dla firmy Roche Bobois, uważa, że proces twórczy towarzyszący powstawaniu jednego i drugiego wcale tak bardzo nie różni się od siebie.

- Wiem tylko, jak projektować ubrania, dlatego przenoszę to na meble, ubieram je w pewnym sensie. Kiedy pracuję nad swoimi kolekcjami couture i prêt-à-porter, wszystko osobiście nadzoruję. Bywa, że jedna suknia jest poprawiana dziesięć razy, zanim będę z niej zadowolony. Meble, które nie są moją domeną powstają mniej więcej w ten sam sposób, z tym, że nad ostatecznym efektem czuwają specjaliści, którzy potrafią dostosować moje projekty do rzeczywistości.

PROJEKTANT ZNACZY (S)TWÓRCA
Kreatorzy mody podkreślają więc, że moda jest tym, co kochają najbardziej, ale rozwijając się w innych dziedzinach, pozwalają konsumentowi docenić bardziej ich talent.
Przykładów modowo-designerskiej korespondencji jest bardzo wiele, ale jedną z najbardziej spektakularnych prezentuje Giorgio Armani. Jego działalność obejmuje już nie tylko modę, meblarstwo, hotelarstwo czy architekturę - okazuje się, że sławny Włoch projektuje osobiście nawet czekoladki. We wszystkim, co wychodzi spod jego ręki widać wyraźnie typową dla projektanta mody wrażliwość na kolor, fakturę i deseń. Bardzo świadomie gra bogactwem wzorów, a jeśli wykorzystuje czysty kolor to zwraca ogromną uwagę na fakturę. Wystrojem wnętrz zainteresował się dawno temu, jako jeden z pierwszych kreatorów mody.
Już w 1982 r. zaprojektował lampę w kształcie swojego logo, ale na dobre rozwinął skrzydła w 2000 roku, kiedy to powstała samodzielna część modowego imperium zapewniająca kompleksową obsługę w zakresie wystroju wnętrz – Armani Casa. Można tutaj znaleźć zarówno meble, akcesoria ozdobne, jak i oświetlenie – wszystko limitowane i minimalistyczne. Projektant stawia na stonowane kolory, takie jak czerń, szarość, beż i brązy. Oszczędność, funkcjonalność, prostota i elegancja – to znaki rozpoznawcze marki.
Armani Casa dostępne jest w Nowym Jorku, Paryżu, Mediolanie i Londynie. Choć jak zapewnia kierownictwo studia na stronie internetowej, możliwe są realizacje w każdym zakątku świata. Ceny są dostępne tylko na zapytanie.

Karl Lagerfeld nie wymyśla być może kształtów czekoladek, ale zajął się zaprojektowaniem... modowej wyspy. Legendarny dyrektor domu mody Chanel we współpracy z prestiżową firmą architektoniczną Oppengeim i siecią hoteli KOR przygotowuje całkowicie stworzoną przez człowieka wyspę o nazwie „Isla Moda”, położoną 20 km od Dubaju. Przedsięwzięcie ma charakter snobistyczny i nikt się z tym nie kryje. Kurort wypoczynkowy, którego ukończenie zapowiadane jest na 2014 rok, ma się składać z trzech luksusowych hoteli i 150 rezydenckich willi oraz alei szykownych butików. Powstanie miejsce, które będzie skupiać ludzi ze świata mody, sztuki i biznesu. Kto jak kto, ale Lagerfeld lubi przedsięwzięcia elitarne.

W zupełnie innym stylu i duchu tworzy nowojorska projektantka Donna Karan, która swoją minimalistyczną kolekcję mebli nazwała Urban Zen. Gustowne drewniane stoły, łóżka i ławy powstały na Bali i są dowodem na to, że projektowanie może służyć także innym celom niż tylko poszerzeniu działalności domu mody. Zen Urban to bowiem przede wszystkim nazwa fundacji założonej przez projektantkę, zajmującej się edukacją dzieci, ochroną lokalnych kultur w dobie globalizacji i poprawą systemu opieki medycznej. Wszyscy, którzy kupią jej meble, zasilą konto fundacji. Amerykańskie media określiły kolekcję Karan mianem artystycznego altruizmu. 

POLACY NIE GĘSI...
To, co dzieje się na światowym rynku, znajduje zazwyczaj odbicie na naszym rodzimym poletku. I tak, choć z opóźnieniem, projektowaniem mebli i wnętrz zainteresowali się także polscy projektanci mody. Ukochany przez gwiazdy Maciej Zień otworzył jakiś czas temu w Warszawie showroom Zień Home Concept Store, w którym można nabyć meble i akcesoria utrzymane w stylu znanym z kolekcji jego ubrań.
W jego ślady poszła też Eva Minge, która w swoim dorobku ma już kolekcję kanap, łóżek, foteli i dywanów dla firmy Mebelplast, czy chociażby serię porcelanowych produktów stworzonych dla producenta porcelany Ćmielów.
Do tego grona dołączył też niedawno Dawid Woliński, czy krakowski projektant Plich i tylko czekać, jak podążą za nimi następni.

Dziś na światowych targach designu nikogo już nie dziwią stoiska tak znanych kreatorów mody jak Versace, Roberto Cavalli, Salvatore Ferragamo, Ermenegildo Zegna, Fendi czy Prada. Choć ceny pojedynczych egzemplarzy są horendalne, zawsze znajdzie się chętny do zakupu sofy czy pufy ich pomysłu. Wiedzą o tym też właściciele największych hoteli, którzy zapraszają wielkie nazwiska do urządzenia swoich apartamentów, bo bogaci klienci właśnie tego oczekują. Z obliczeń wynika, że sprzedaż mebli i dodatków zaprojektowanych przez dyktatorów mody sięga kilkudziesięciu milionów dolarów rocznie i wciąż rośnie. Nie ma się co łudzić - nie są to wcale przykłady najlepszego designu, ale najważniejsze w tym wszystkim jest nazwisko.

Źródło: www.vumag.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz